Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej - MAEA (International Atomic Energy Agency IAEA) ma niemały problem. Pełniący funkcję dyrektora agencji Egipcjanin Mohamed ElBaradei odmówił ubiegania się o czwartą kadencję.
Zbierająca się co 5 lat Rada Naczelna liczy 35 przedstawicieli państw członkowskich desygnowanych i wybieranych przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Tegoroczne, rozpisane na 26 marca wybory, nie doprowadziły do wyłonienia następcy szefa IAEA. Startowało w nich dwóch kandydatów - 61-letni ambasador z Japonii Yukiya Amano i 69-letni południowoafrykański dyplomata Abdul Samad Minty. Trzy głosowania nie dały rezultatu - zwycięzca musi otrzymać dwie trzecie głosów (wg protokołu ubiegający się otrzymali odpowiednio 21:14, 20:15, 20:15).
W przypadku braku rozstrzygnięcia procedura wyborów przewiduje powtórkę z udziałem ponownie zgłaszanych kandydatów. Czterotygodniowy termin zgłoszeń upływa z końcem kwietnia.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej liczy 144 państw członkowskich. Polska należy do niej od 1957 roku, obecnie nie jest członkiem Rady Naczelnej.
Po 12 latach rządów ElBaradeia nie ma rozstrzygnięcia w kwestii przekazania funkcji dyrektora generalnego agencji nowej osobie. Obecna kadencja kończy się 30 listopada 2009 roku. Źródła dyplomatyczne podają, że wyborczy impas pomiędzy państwami członkowskimi dotyczy przede wszystkim programów nuklearnych Iranu i Syrii, które przez UE i USA są traktowane jako dążenie do pozyskania broni jądrowej. Oprócz tej polityki ważnym zadaniem przyszłego dyrektora będzie przekonanie krajów członkowskich do zwiększenia budżetu organizacji.

