Na wzniesienie nowych elektrowni jądrowych USA ma przeznaczyć 8 miliardów dolarów z federalnych gwarancji kredytowych. Deklaracja ta jest o tyle ciekawa, że od 30 lat w Stanach Zjednoczonych nie wybudowano ani jednego reaktora. Po awarii w siłowni Three Mile Island w Pensylwanii w roku 1979 odnotowano spadek zaufania do bezpieczeństwa takich konstrukcji. Od tego czasu program rozwoju energii atomowej jest wstrzymany. 104 działające na terenie USA reaktory dostarczają zaledwie 20% zużywanej w tym kraju energii. Większość potrzeb zaspokajana jest przez elektrownie węglowe (około 50%) oraz odnawialne źródła energii.
"Energia jądrowa pozostaje naszym głównym źródłem energii, które nie powoduje emisji dwutlenku węgla” - powiedział Obama. To prawda, jednak tuż za atomem w statystykach ujęta jest energia wiatrowa i energia słoneczna. Ich udział jest niewiele niższy, a mając na uwadze ekologiczną postawę wielu bogatszych amerykanów udziały te będą rosły. Modnym, wygodnym i "dobrym dla kieszeni" jest zasilanie swojego domu z paneli słonecznych zamontowanych na własnym dachu.
Atomowy bumerang
Zapewnienia o budowie nowych elektrowni padają w USA dość często. W roku 2008 koncern Westinghouse podpisał kontrakt na realizację projektu budowy... dwóch elektrowni jądrowych w stanie Georgia. Dwa lata wcześniej grupa Hitachi (Japonia) i General Electric (USA) kosztem 5,2 mld dolarów także miały wybudować elektrownię.
Miejsca pracy
Plany wznowienia projektu atomowego mają także podtekst kryzysowy. Prace budowlane spowodują zatrudnienie około 3000 specjalistów oraz robotników. Po zakończeniu budowy w nowych elektrowniach etat ma znaleźć dobrze opłacana obsługa siłowni. Według zapewnień prezydenta jest to wstęp do zmian prawa, mających na celu promocję ekologicznych źródeł energii, które mają być przyjazne środowisku i wydajne. Atom nie jest więc jedynym sposobem na rozruszanie gospodarki. Według raportu Navigant Consulting zwiększenie udziału energii słonecznej i wiatrowej pozwoli na utworzenie do 277 tysięcy nowych miejsc pracy. Zmiana prawa może być wzorowana na systemie niemieckim, gdzie rząd pozostawił swobodę minimalnej ceny za jednostkę mocy wyprodukowanej ze źródeł alternatywnych. Regulacje dotyczą jedynie tego, że moc taka musi zostać kupiona.
elektrownieatomowe.info / NR


