Efektywność energetyczna stała się jednym z najważniejszym wątków polityki energetycznej. Koncepcja ustawy wprowadzającej białe certyfikaty jako papiery wartościowe potwierdzające roszczenia uczestników rynku w związku z oszczędnościami energetycznymi jest na ukończeniu. O sukcesie tego instrumentu przesądzi sprawność mechanizmów proceduralnych. A jakie są propozycje?
Uzyskanie czerwonego certyfikatu wymaga sprawdzenia kilkunastu danych dotyczących sposobu produkcji. Doświadczenie uczy, że wnioski z reguły są źle przygotowane przez ubiegających się przedsiębiorców, a procedury trwają za długo. Tymczasem w kolejce są certyfikaty białe... Kwestia redukcji emisji CO2 “to już nie jest kwiatek do kożucha – jak powiedział na konferencji w PAP Krzysztof Żmijewski, współtwórca koncepcji systemu, Przewodniczący Społecznej Rady Konsultacyjnej Energetyki - to jest “być albo nie być” polskiej gospodarki”.
Wiemy, jak ma funkcjonować “Program 3x20”: 20% energii odnawialnej + 20% redukcji emisji CO2 + 20% poprawy efektywności energetycznej. Ten ostatni driver właśnie tworzymy – Ustawa o efektywności energetycznej zobowiąże nas do zidentyfikowania, pokazania i rozliczenia się z oszczędności energetycznych, a nie, jak sądzą niektórzy, tylko pustych deklaracji. Ilości są niebagatelne, ekwiwalentne 9% energii końcowej, czyli np.: ok. 130 tys. ton rocznie w skali modernizacji budynków, jak podaje KAPE.
W rozliczeniu będzie kontrolowana zarówno energia końcowa, jak i pierwotna, prawdopodobnie trzeba będzie przy tych oszczędnościach wykazać osiągniętą redukcję emisji CO2. Tymczasem polska rzeczywistość jest niewesoła. Ilość emisji CO2 dla Polski w przeliczeniu na 1 tys. produktu krajowego brutto wynosi 1200 (kg/1000 euro PKB), gdy w UE 27 mniej niż 500 kg/1000 euro PKB, a UE 15- 300 kg/1000 euro PKB, czyli 4 razy mniej niż w Polsce! Takie dane wysłaliśmy jednak do Eurostatu, więc UE twierdzi, że mamy rezerwy. Zużycie energii pierwotnej na wytworzenie produktu krajowego brutto też mamy bardzo wysokie - nasza gospodarka charakteryzuje się przecież bardzo dużą intensywnością energetyczną. Bilans moglibyśmy poprawiać w sektorze budownictwa.
Według najnowszych norm UE, nowo konstruowane budynki powinny zużywać 90-120 kW/h/1 m2, u nas zużywają 150, o ile w ogóle przestrzega się tych przepisów. Inne kraje o podobnym do naszego klimacie mówią 50 kW/h/ 1 m2! A więc trzy razy mniej!
Wchodzimy w najistotniejszą fazę prac nad redakcją zapisów Ustawy o efektywności energetycznej. Harmonogram zostanie przedłożony pod koniec marca Komitetowi Europejskiemu Rady Ministrów, a rozpatrzenie projektu przez Radę Ministrów przewidywane jest na kwiecień. Projekt transponuje prawo unijne, ale zawiera szereg elementów, które wykraczają poza wymogi dyrektyw. Ustawa ma zapewnić poprawę efektywności energetycznej całej gospodarki poprzez zmniejszenie zużycia energii, poprawę sprawności wytwarzania energii i ograniczenie strat na przesyle i dystrybucji.
Podstawowym elementem wsparcia będą oczywiście białe certyfikaty, jednak autorzy projektu ustawy chcą także skorzystać z doświadczeń holenderskich dotyczących dobrowolnych zobowiązań. Sercem regulacji jest mechanizm wsparcia: mimo że efektywność energetyczna sama z siebie daje korzyści, to jednak trzeba stworzyć zachęty dla inicjowania działań. Za wdrożenie systemu mają być odpowiedzialne urzędy centralne, takie jak MG i URE.
Ekspertom marzy się wyspecjalizowana agencja. Konieczne jest monitorowanie procesu, należy więc stworzyć skuteczny system gromadzenia informacji oraz danych. Prezes GUS zgłosił w tym miejscu wątpliwości, gdyż potrzebna będzie zmiana systemu statystyki publicznej. Sedno dyskusji - jak ma działać system? Schemat działania systemu białych certyfikatów jest następujący: sprzedawcy energii końcowej będą mieli obowiązek w skali roku przedłożyć do umorzenia określoną ilość białych certyfikatów. Certyfikaty te można będzie nabyć na Towarowej Giełdzie Energii za katalog określonych działań inwestycyjnych.
Szybka, jawna i przejrzysta procedura to podstawa i gwarancja funkcjonowania na rynku systemu białych certyfikatów. Tymczasem pojawiają się pytania. Podstawowe z nich to: jakie mechanizmy należy wprowadzić, by uniknąć wzrostu cen za energię elektryczną? Co zrobić, by producenci i dystrybutorzy nie przerzucali bez umiaru swoich kosztów uzyskiwania oszczędności na finalnych użytkowników energii?
Eksperci są zdania, że należy wprowadzić ograniczenia wysokości kosztów dla uzyskania określonej efektywności na każdą MWh energii. Są też przekonani o konieczności wprowadzenia przetargów czy też konkursów ofert na najefektywniejszą propozycję redukcji - rentowną nie tylko ekologicznie, ale również ekonomicznie. Przetargi miałyby być ogłaszane w każdym z 3 obszarów odrębnie przez prezesa URE, a ich istotą byłoby pokazanie, ile certyfikatów można uzyskać za określone zaoszczędzenie energii.
Czy zatem powinniśmy ograniczać ilość certyfikatów, innymi słowy: czy ma być pula? Jak duża? Ile można ich uzyskać w ramach jednego przetargu? Czy będzie to dowolna liczba? Założenie jest takie, by nie ograniczać inwestorów. Jeśli nie będzie na rynku dostatecznej ilości białych certyfikatów, musi być możliwość uiszczenia opłaty zastępczej. Od poziomu ukształtowania poziomu tej opłaty zależy funkcjonowanie całego mechanizmu.
Stąd rodzą się kolejne pytania: czy opłatę chcemy określić ustawowo i waloryzować okresowo określonym współczynnikiem np. inflacji? Czy uznamy, że skuteczniejszy będzie algorytm nie uznaniowy, lecz oparty na konkretnych policzalnych parametrach w skali roku? Czy tak jak w wypadku czerwonych certyfikatów, pozwolimy na uznaniowość organu administracji? Jeśli tak, w jakich granicach i wg jakich wytycznych?
Zdaniem prezesa URE, proponowane rozwiązania wydają się trudne do realizacji. Urząd Regulacji Energetyki udźwignie ustawowe obowiązki, ale ma obawy co do sprawności proponowanych procedur zarówno przetargowych, jak i odwoławczych. Od prezesa URE wymagany będzie wzmożony wysiłek organizacyjny, być może konieczność zwiększenia potencjału osobowego organu, co wydaje się być dla niego problemem. Obawy URE dotyczą też ilości napływających wniosków. Urząd przyznaje ze zgrozą, że może być ich nawet kilkadziesiąt tysięcy! Czy kwestie te wpłyną na konkurencyjność polskiej gospodarki? Już wkrótce przekonamy się o tym na własnej skórze....
Źródło: www.ekopartner.com.pl
Uzyskanie czerwonego certyfikatu wymaga sprawdzenia kilkunastu danych dotyczących sposobu produkcji. Doświadczenie uczy, że wnioski z reguły są źle przygotowane przez ubiegających się przedsiębiorców, a procedury trwają za długo. Tymczasem w kolejce są certyfikaty białe... Kwestia redukcji emisji CO2 “to już nie jest kwiatek do kożucha – jak powiedział na konferencji w PAP Krzysztof Żmijewski, współtwórca koncepcji systemu, Przewodniczący Społecznej Rady Konsultacyjnej Energetyki - to jest “być albo nie być” polskiej gospodarki”.
Wiemy, jak ma funkcjonować “Program 3x20”: 20% energii odnawialnej + 20% redukcji emisji CO2 + 20% poprawy efektywności energetycznej. Ten ostatni driver właśnie tworzymy – Ustawa o efektywności energetycznej zobowiąże nas do zidentyfikowania, pokazania i rozliczenia się z oszczędności energetycznych, a nie, jak sądzą niektórzy, tylko pustych deklaracji. Ilości są niebagatelne, ekwiwalentne 9% energii końcowej, czyli np.: ok. 130 tys. ton rocznie w skali modernizacji budynków, jak podaje KAPE.
W rozliczeniu będzie kontrolowana zarówno energia końcowa, jak i pierwotna, prawdopodobnie trzeba będzie przy tych oszczędnościach wykazać osiągniętą redukcję emisji CO2. Tymczasem polska rzeczywistość jest niewesoła. Ilość emisji CO2 dla Polski w przeliczeniu na 1 tys. produktu krajowego brutto wynosi 1200 (kg/1000 euro PKB), gdy w UE 27 mniej niż 500 kg/1000 euro PKB, a UE 15- 300 kg/1000 euro PKB, czyli 4 razy mniej niż w Polsce! Takie dane wysłaliśmy jednak do Eurostatu, więc UE twierdzi, że mamy rezerwy. Zużycie energii pierwotnej na wytworzenie produktu krajowego brutto też mamy bardzo wysokie - nasza gospodarka charakteryzuje się przecież bardzo dużą intensywnością energetyczną. Bilans moglibyśmy poprawiać w sektorze budownictwa.
Według najnowszych norm UE, nowo konstruowane budynki powinny zużywać 90-120 kW/h/1 m2, u nas zużywają 150, o ile w ogóle przestrzega się tych przepisów. Inne kraje o podobnym do naszego klimacie mówią 50 kW/h/ 1 m2! A więc trzy razy mniej!
Wchodzimy w najistotniejszą fazę prac nad redakcją zapisów Ustawy o efektywności energetycznej. Harmonogram zostanie przedłożony pod koniec marca Komitetowi Europejskiemu Rady Ministrów, a rozpatrzenie projektu przez Radę Ministrów przewidywane jest na kwiecień. Projekt transponuje prawo unijne, ale zawiera szereg elementów, które wykraczają poza wymogi dyrektyw. Ustawa ma zapewnić poprawę efektywności energetycznej całej gospodarki poprzez zmniejszenie zużycia energii, poprawę sprawności wytwarzania energii i ograniczenie strat na przesyle i dystrybucji.
Podstawowym elementem wsparcia będą oczywiście białe certyfikaty, jednak autorzy projektu ustawy chcą także skorzystać z doświadczeń holenderskich dotyczących dobrowolnych zobowiązań. Sercem regulacji jest mechanizm wsparcia: mimo że efektywność energetyczna sama z siebie daje korzyści, to jednak trzeba stworzyć zachęty dla inicjowania działań. Za wdrożenie systemu mają być odpowiedzialne urzędy centralne, takie jak MG i URE.
Ekspertom marzy się wyspecjalizowana agencja. Konieczne jest monitorowanie procesu, należy więc stworzyć skuteczny system gromadzenia informacji oraz danych. Prezes GUS zgłosił w tym miejscu wątpliwości, gdyż potrzebna będzie zmiana systemu statystyki publicznej. Sedno dyskusji - jak ma działać system? Schemat działania systemu białych certyfikatów jest następujący: sprzedawcy energii końcowej będą mieli obowiązek w skali roku przedłożyć do umorzenia określoną ilość białych certyfikatów. Certyfikaty te można będzie nabyć na Towarowej Giełdzie Energii za katalog określonych działań inwestycyjnych.
Szybka, jawna i przejrzysta procedura to podstawa i gwarancja funkcjonowania na rynku systemu białych certyfikatów. Tymczasem pojawiają się pytania. Podstawowe z nich to: jakie mechanizmy należy wprowadzić, by uniknąć wzrostu cen za energię elektryczną? Co zrobić, by producenci i dystrybutorzy nie przerzucali bez umiaru swoich kosztów uzyskiwania oszczędności na finalnych użytkowników energii?
Eksperci są zdania, że należy wprowadzić ograniczenia wysokości kosztów dla uzyskania określonej efektywności na każdą MWh energii. Są też przekonani o konieczności wprowadzenia przetargów czy też konkursów ofert na najefektywniejszą propozycję redukcji - rentowną nie tylko ekologicznie, ale również ekonomicznie. Przetargi miałyby być ogłaszane w każdym z 3 obszarów odrębnie przez prezesa URE, a ich istotą byłoby pokazanie, ile certyfikatów można uzyskać za określone zaoszczędzenie energii.
Czy zatem powinniśmy ograniczać ilość certyfikatów, innymi słowy: czy ma być pula? Jak duża? Ile można ich uzyskać w ramach jednego przetargu? Czy będzie to dowolna liczba? Założenie jest takie, by nie ograniczać inwestorów. Jeśli nie będzie na rynku dostatecznej ilości białych certyfikatów, musi być możliwość uiszczenia opłaty zastępczej. Od poziomu ukształtowania poziomu tej opłaty zależy funkcjonowanie całego mechanizmu.
Stąd rodzą się kolejne pytania: czy opłatę chcemy określić ustawowo i waloryzować okresowo określonym współczynnikiem np. inflacji? Czy uznamy, że skuteczniejszy będzie algorytm nie uznaniowy, lecz oparty na konkretnych policzalnych parametrach w skali roku? Czy tak jak w wypadku czerwonych certyfikatów, pozwolimy na uznaniowość organu administracji? Jeśli tak, w jakich granicach i wg jakich wytycznych?
Zdaniem prezesa URE, proponowane rozwiązania wydają się trudne do realizacji. Urząd Regulacji Energetyki udźwignie ustawowe obowiązki, ale ma obawy co do sprawności proponowanych procedur zarówno przetargowych, jak i odwoławczych. Od prezesa URE wymagany będzie wzmożony wysiłek organizacyjny, być może konieczność zwiększenia potencjału osobowego organu, co wydaje się być dla niego problemem. Obawy URE dotyczą też ilości napływających wniosków. Urząd przyznaje ze zgrozą, że może być ich nawet kilkadziesiąt tysięcy! Czy kwestie te wpłyną na konkurencyjność polskiej gospodarki? Już wkrótce przekonamy się o tym na własnej skórze....
Agnieszka Oleszkiewicz, "Ekopartner", nr 2 (196), 2008.
Źródło: www.ekopartner.com.pl

